Skąd przyszedł Twój ostatni klient?
Jeśli odpowiedź brzmi „z polecenia" — to znaczy, że Google w tym miesiącu pracowało dla kogoś innego. Polecenia są świetne. Problem w tym, że jest ich tyle, ile jest, i nie przybędzie ich, bo bardzo chcesz.
Strony internetowe i pozycjonowanie
Robię strony, które przynoszą telefony, i wprowadzam firmy usługowe na pierwszą stronę Google. Zaczynamy od bezpłatnego audytu: mówię, co Cię dziś blokuje i czy w ogóle warto to u Ciebie robić.
Chcę bezpłatny audyt Zobacz wyniki klientów
Pracuję w tym codziennie
Kadence, Rank Math i Senuto nie mają ikon w otwartym zbiorze — na razie tekstem. Do zdobycia z materiałów prasowych producenta albo zostają jako napisy.
Zanim zadzwoni do Ciebie
Trzy pytania. Odpowiedz sobie szczerze — nikt nie słyszy.
Jeśli odpowiedź brzmi „z polecenia" — to znaczy, że Google w tym miesiącu pracowało dla kogoś innego. Polecenia są świetne. Problem w tym, że jest ich tyle, ile jest, i nie przybędzie ich, bo bardzo chcesz.
Kogo widzisz na górze? Zwykle trzy firmy, o których nigdy nie słyszałeś. Klient też o nich nie słyszał — trafił na nie, bo były pierwsze. O tym, do kogo zadzwoni, decyduje kolejność na liście, a nie to, kto wykona zlecenie lepiej.
Taką sprzed ośmiu lat, otwierającą się pół minuty, z zakładką „Aktualności", w której ostatni wpis jest z 2019 roku. Klient ją otwiera, zamyka i wraca do wyników wyszukiwania. Do konkurencji.
A mogłoby być tak, że dzwonią do Ciebie ludzie, których nigdy nie spotkałeś — i to Ty decydujesz, które zlecenia przyjmujesz.
Liczby, nie obietnice
Trzy firmy z trzech branż, trzy różne punkty startu. Jedna nie istniała w Google w ogóle, druga od lat nie mogła pobić własnego rekordu, trzecia miała stronę, której nikt nie znajdował.
Na starcie: strony nie było w indeksie Google. W ogóle.
1 685
wejść z Google w miesiąc — lipiec 2026
Producent części do maszyn rolniczych
Rok wcześniej w tym samym miesiącu były 824. Na frazy, z których firma żyje, strona jest dziś na pierwszym miejscu.
Na starcie: strona żyła, ale przynosiła 70 wejść z Google miesięcznie — i rekord sprzed lat, którego nie dało się przebić.
190
wejść z Google w miesiąc — lipiec 2026
Kancelaria prawna
Rekord kancelarii pobity po pięciu miesiącach. W tym samym miesiącu 21 kontaktów ze strony: telefonów, maili i formularzy.
Na starcie: firma z wieloletnim doświadczeniem i przestarzałą stroną, której nikt nie znajdował.
487
wejść z Google w miesiąc — lipiec 2026
Firma osuszająca budynki
Rok wcześniej było ich 138. Sześć fraz, na które ludzie szukają tej usługi, stoi dziś na pierwszym miejscu w Google.
Przeciągnij →
Za co płacisz
Bez WordPressa obwieszonego wtyczkami i bez page buildera. Czysty kod, obrazki przycięte do rozmiaru, ładowanie poniżej dwóch sekund na telefonie. Połowa ludzi zamyka stronę, która nie otworzy się w trzy sekundy — i nigdy się nie dowiesz, że tam byli.
Bez „kompleksowych rozwiązań" i „innowacyjnych usług". Piszę to, co Twój klient wpisuje w wyszukiwarkę, słowami, których sam używa.
Uzupełnioną, z opisem, zdjęciami i postami co dwa tygodnie. Dla firmy usługowej wizytówka bywa ważniejsza niż strona — bo z niej dzwoni się jednym kliknięciem.
Bez tabelek na czterdzieści kolumn. Widzisz, ile osób weszło z Google, na co Cię znaleźli i co zrobiłem w tym miesiącu. Trzy minuty czytania.
Nie dzwonisz do biura obsługi i nie tłumaczysz sprawy trzeci raz nowemu opiekunowi. Odbiera ten sam człowiek, który robi Twoją stronę.
Jak to wygląda
Zostawiasz numer. Sprawdzam Twoją stronę, wizytówkę i to, kto Cię wyprzedza w Google. Dostajesz konkret: co jest nie tak i co da się z tym zrobić. Za darmo i bez zobowiązań — nawet jeśli nic razem nie zaczniemy.
Sprawdzam, na co Cię dziś znajdują, a na co znajdują firmy, które stoją nad Tobą w wynikach. Ta różnica to gotowa lista: tematy, usługi i miasta, których u Ciebie brakuje. Ustalamy, co z niej bierzemy najpierw, a co może poczekać.
Zaczynam od tego, co już masz: tytuły, opisy, nagłówki, indeksacja, poprawnie podpięta analityka. U jednego z klientów same poprawki techniczne dały +27% wejść z Google w pierwszym miesiącu, zanim powstał pierwszy nowy tekst. Równolegle powstaje plan treści na kolejne miesiące i ustawiam wizytówkę Google. Od Ciebie potrzebuję tylko tego, czego nie zrobię bez Ciebie: zdjęć, informacji o usługach i decyzji.
Wykres, liczby i lista tego, co zrobiłem. Co miesiąc, nie na żądanie.
Ceny
Jeden pracownik na etacie kosztuje firmę około 6 000 zł miesięcznie. Ja zaczynam od 1 000 zł netto i pracuję na Twój telefon także w niedzielę.
od 2 000 zł netto
Nie masz strony albo masz taką, że wstyd podać adres.
Najczęściej wybierany
od 2 000 zł netto
+ od 1 000 zł netto/mies.
Chcesz, żeby telefon dzwonił, a nie tylko mieć stronę.
od 1 000 zł netto/mies.
Masz dobrą stronę, chcesz wyprzedzić konkurencję.
Nie każdemu potrzeba tego samego. Jednej firmie wystarczy jedno miasto i kilka usług, inna chce brać zlecenia z całego województwa — i to widać w budżecie. Na bezpłatnym audycie mówię wprost, ile pracy ma u Ciebie sens. Także wtedy, gdy wychodzi mniej, niż się spodziewałeś.
Ceny są netto. Do faktury dochodzi VAT. Umowa na czas nieokreślony, miesiąc wypowiedzenia — bez umów na rok.
Moja droga
Sześć lat, dwa zawody i jeden błąd, który do dziś odradzam klientom.
Pierwsza klientka chciała sklep ze świecami. Zrobiłem go na Elementorze. Dziś nie tknąłbym ani Elementora, ani Divi — page buildery robią strony, które ładują się wolno i których po roku nie da się rozwijać.
Mogłem zrobić najładniejszą stronę i nadal nikt by na nią nie wszedł. Poszedłem na etat do agencji SEO, żeby uczyć się na wielu firmach naraz, a nie na jednej rocznie.
Od 2024 pracuję na własny rachunek i dla własnych klientów. Sam też muszę zdobywać zlecenia — ta strona jest tego przykładem. Kiedy mówię Ci, co zrobić, żeby telefon dzwonił, mówię o czymś, co robię również dla siebie.
Narzędzia zdejmują ze mnie to, co powtarzalne, żeby zostało więcej czasu na Twoją stronę. Każdy tekst i każdą liczbę sprawdzam osobiście.
Nie chodzi o to, że strona była na trzeciej stronie wyników — nie było jej tam wcale. Hala, maszyny, klienci z polecenia. Dla wyszukiwarki ta firma nie istniała.
Dziś na frazy, z których ta firma żyje, jest na pierwszym miejscu.
Nic w tej firmie się nie zmieniło. Zmieniło się to, że można ją znaleźć.
Nie każdą stronę da się uratować i nie każdej firmie pozycjonowanie się opłaca. Jeśli u Ciebie nie ma czego ruszać, usłyszysz to na audycie — zanim wystawię pierwszą fakturę.
Pytania
Na tyle, na ile chcesz. Podpisujemy umowę na czas nieokreślony z miesięcznym okresem wypowiedzenia. Chcesz kończyć — wysyłasz e-mail, przez miesiąc jeszcze pracuję i się rozstajemy. Bez kar i bez odstępnego.
Nie podpisuję umów na 12 ani 24 miesiące. Jeśli po kilku miesiącach nie widzisz w tym sensu, wolę o tym usłyszeć, niż trzymać Cię zapisem w umowie.
Pierwsze realne efekty to zwykle 3–4 miesiąc. Nie pierwszy.
W miesiąc nie da się wypracować nic sensownego — Google potrzebuje czasu, żeby zauważyć zmiany. Jeśli ktoś obiecuje Ci pierwsze miejsce w miesiąc, sprzedaje bajkę i za pół roku i tak usłyszysz, że „algorytm się zmienił".
Co dostajesz od pierwszego miesiąca: raport z wykresem. Widzisz, w którą stronę to idzie, zanim zacznie dzwonić telefon.
Zobaczysz to na wykresie, zanim zdążysz o to zapytać.
Co miesiąc dostajesz raport oparty na danych z narzędzi Google — nie na moim zestawieniu. Widzisz, ile osób weszło na Twoją stronę z wyszukiwarki, na co Cię znaleźli i w którą stronę idzie krzywa. Jeśli po trzech, czterech miesiącach nie rośnie, usłyszysz to ode mnie pierwszy, razem z powodem.
Nie wiążę Cię na rok. Umowa jest na czas nieokreślony z miesięcznym wypowiedzeniem — jeśli uznasz, że to nie idzie w dobrą stronę, kończysz jednym mailem.
I uczciwie: nie obiecuję konkretnego miejsca w Google ani konkretnej liczby telefonów. Nikt uczciwy tego nie zagwarantuje — a kto gwarantuje, sprzedaje bajkę.
Bo cena bierze się z liczby godzin, a nie z pozycji w cenniku.
Pracowałem w agencji i wiem, jak taka kwota powstaje. Żeby się spięła, jeden specjalista musi prowadzić kilkadziesiąt firm naraz. Wtedy na pojedynczego klienta zostaje kilka godzin w miesiącu — i tyle właśnie dostajesz. Reszta to raport wygenerowany automatem.
U mnie liczba klientów jest ograniczona tym, ile realnie zdążę zrobić. Piszę teksty, poprawiam stronę, prowadzę wizytówkę Google i co miesiąc siadam do wykresów osobiście.
Nie. Nie biorę dwóch firm z tej samej branży i tego samego miasta.
Nie da się uczciwie wprowadzać dwóch firm na to samo pierwsze miejsce. Ktoś zawsze byłby oszukiwany, a ja nie chcę być tym, który wie, komu dziś pomaga bardziej.
Ma to jedną konsekwencję dla Ciebie: jeśli Twoja konkurencja odezwie się pierwsza, odmówię Tobie. Nie z przekory — po prostu miejsce w Twoim mieście i Twojej branży będzie już zajęte.
Nie. Brak strony to często łatwiejszy punkt startu niż strona sprzed ośmiu lat.
Nie ma czego naprawiać ani po kim poprawiać — robimy od razu tak, jak ma być. Jeśli masz stronę i da się na niej pracować, zostawiamy ją i poprawiam to, co przeszkadza. Powiem uczciwie, gdy taniej wyjdzie napisać nową, niż łatać starą.
Jest jedna rzecz, którą warto mieć od pierwszego dnia, nawet bez strony: wizytówkę Google. Dla firmy usługowej z niej dzwoni się najszybciej.
Używam nowoczesnych narzędzi tam, gdzie zdejmują ze mnie to, co powtarzalne. Każdy tekst i każdą liczbę sprawdzam osobiście.
Nie sprzedaję Ci tekstu wypluwanego hurtem — takie treści Google rozpoznaje, a Twój klient wyczuwa po dwóch zdaniach. Wiedza o Twojej branży, przykłady i konkrety wychodzą z rozmowy z Tobą, nie z automatu.
Na każdą miesięczną kwotę składają się te same rodzaje pracy: nowe treści, poprawki na stronie, wizytówka Google, opieka techniczna i raport.
Różni je skala — ile treści powstaje i ile usług oraz miast obejmujemy. To ustalamy na starcie i widzisz to w raporcie co miesiąc, pozycja po pozycji.
Bezpłatny audyt
Zostaw numer albo mail. Odezwę się w ciągu jednego dnia roboczego i powiem, co widzę na Twojej stronie. Nic za to nie płacisz i do niczego się nie zobowiązujesz.
PS Audyt jest darmowy i do niczego nie zobowiązuje — dostajesz go, nawet jeśli nic razem nie zaczniemy.
Jedna rzecz, o której musisz wiedzieć: nie pracuję z dwiema firmami z tej samej branży w tym samym mieście. Jeśli Twoja konkurencja odezwie się pierwsza, będę musiał odmówić Tobie. Nie z przekory — po prostu miejsce będzie zajęte.